-
16. "Król jest nagi"
Pytania/ Odpowiedzi są łatwiejsze od pytań - dla nas ludzi. Pytania są pełne tajemnic i zadajemy je z obawą. Najzuchwalsze to takie, które są dodatkiem do natrętnych odpowiedzi. Zasadniczo są cztery odpowiedzi: tak, nie, wiem, nie wiem. Pytań nieskończenie wiele. Musisz wiedzieć komu, jakie pytanie zadać, poznać osobę, by przewidzieć jej reakcję. Dużo pytań zaskakuje, odpowiedzi mniej - chyba że szukamy sensacji. Rodzimy się z pytaniem, umieramy z pytaniem – pełnym gotowych treści. Życie, los z zagadki staje się odpowiedzią. Każdy kłos ugina się pod jej ciężarem. Robi się nudno, wszyscy odpowiadają – niepytani. Brakuje pytań, nie umiemy ich zadawać. Mądry pyta, głupi ma zawsze odpowiedź.
-
15. To co ważne
Chcemy wyprzedzić siebie, swoje myśli, przepowiedzieć co się stanie, założyć hipotekę następnym pokoleniom. Jak uchronić ich przed przeznaczeniem, jak odrzucić los, przed którym nie ma możliwości ucieczki? Zatroskani ich przewidywaną nieporadnością, z pewną obawą dajemy wskazówki. Tak bardzo się martwimy, chcemy nasze doświadczenie koniecznie komuś przekazać, ślemy przestrogi niczym nadopiekuńczy rodzice. Obawy, silne obawy… to przez lekcje z historii, z których i tak nikt nie skorzysta. Boimy się błędów, które popełnią, nie zważając na własne. Zostawiamy im pustą przestrzeń po Bogu. Niech sami decydują kto ma nim zostać.
-
14. Losowanie
Wygraliśmy swoje istnienie w pewnym losowaniu. Nie wiemy gdzie znajduje się maszyna losująca. Przypuszczam, że nikt z nas nie wie. Losowanie staje się najważniejszą chwilą w naszym życiu oraz w różnych momentach przed naszym urodzeniem. To losowanie ciągle trwa. Ktoś ciągle losuje, a my ponosimy tego konsekwencje. Choroby, pogodę, zestaw genów dla przyszłego potomka. Potulni czekamy na wyniki. Niepokój miesza się z nadzieją. Znajdujemy się w podobnej sytuacji jak mieszkańcy Babilonu w opowiadaniu Borgesa.
-
13. Fabuła i rzeczywistość
Kiedy ktoś mówi do mnie, jakim złem jest wiara, ale za chwilę żąda wiary w jego słowa, to co mam o tym sądzić? Czuję się przeszkodą, to przeze mnie może nie zrobić kariery wielu ludzi. Powinienem zejść na margines… chociaż byłby chyba on zbyt duży? Mam w coś uwierzyć, a to są tylko ich słowa, Jedyną przeszkodą stałem się ja. Gdybym im uwierzył byłoby po problemie. Wiem o tym i fatalnie się z tym czuję. Czy to historia, jej ciężar przygniata nas wszystkich, a wzmaga moją nieufność? Muszę się od niej wyzwolić. Człowiek coś odtwarza, składa, próbuje odnaleźć całą konstrukcję, która będzie pasowała do tego, co sobie wymyślił. To musi się mieścić w jego wyobrażeniach, innej wersji nie jest w stanie stworzyć. Powiela to, co już poznał, swoją wyobraźnią nie jest w stanie wejść tam, do czego tylko się zbliża. Kiedy mu się wydaje, że już wszedł, ze smutkiem stwierdza, że wszystko znowu się oddaliło. Zauważa, że stary schemat rozumowania polegający na udowadnianiu rzeczywistości swoich racji staje się, paradoksalnie, hamulcem rozwoju, rozwoju do którego on - człowiek tak nieodparcie dąży.
-
12. Odzieram prawdę z magii
Wszyscy podpisują taki pakt sami ze sobą i innymi, jako grupa, że kiedy głosimy swoje poglądy to one tak naprawdę nie są nasze, my udajemy, że one są nasze. Nie mamy argumentów by powiedzieć „nie”. Nie jesteśmy przygotowani, nie umiemy, nie wnikamy. Zostajemy porwani przez nurt obrazowych uproszczeń, zachwycamy się zaklinaczami węży, tabu ma się dobrze. Uciekamy przed niepewnością, lękiem, poczuciem straty. Przytakujemy, bo nam na wielu rzeczach nie zależy, a to ci co dominują boją się przegrać, zniknąć, rozpłynąć się we mgle. Przecież można się z czymś nie zgodzić, opowiedzieć swoją wersję, bez atakowania czyjejś. Nie trzeba atakować z taką siłą, bez umiaru i skrupułów - im mocniej tym lepsza satysfakcja.
-
11. Niewidzialna ręka
Poczynaniami człowieka kieruje jakaś niewidzialna ręka, która jego indywidualne cechy umie zespolić w całość. Pcha go tam, gdzie on nie chce pójść a idzie. Nie wie gdzie idzie, chciałby się zatrzymać, ale boi się, że ci co idą go rozdepczą. Zadowolony, że znalazł się w tłumie, ale pełen obaw o utratę swej niezależności. Wykorzystuje cechy, które w tłumie go chronią, ale jest niezadowolony, że tak niewiele od niego zależy. Wie, ale nie wie dlaczego… nie wszystko co robi może wytłumaczyć logicznie. Opisuje swoją sytuację, szuka, usprawiedliwia się z każdego kroku, nie wiedząc jaki będzie następny. A gdy już przejrzy, los płata mu figla i to co okazywało się prostą oczywistością zaczęło się komplikować, gorzej - tworzyć ścianę nie do przejścia. To co mówi, pozostaje słowami nie robiącymi wrażenia na otaczającej go rzeczywistości. Najszczęśliwsi są ci, co wiedzą nie wiadomo skąd, ich opowiadania są pełne szczegółów, jakby to oni byli świadkami całej sytuacji. Ich wiedza logicznie uzasadniona, tworzy bastion, fortecę. Każda wyrwa jest skrzętnie uzupełniana.
-
10. Marsz utopisty
Logika nie cedzi mądrości od głupoty, naiwności od realizmu, czy pewności od rozterek. Jest mechanizmem, który nie wnika w treść. Pilnuje, czuwa nad formą i konstrukcją ciągu myśli. Z samej logiki nic nie wynika, ona nie ma treści. Absurd w logice, ma taką samą wartość co jego brak. Stąd „twarde stąpanie po ziemi” oparte na logice nie jest wcale wolne od absurdów a bezmyślność jest też pewną formą myślenia. Dzięki logice i wyobraźni, tej logicznej, stworzyliśmy transcendentalizm. Przekraczając wkraczamy w strefę dalszych pytań i trudnych odpowiedzi. Chcemy być sobą, ale uciekamy przed sobą i tym, co tworzy nasz charakter. Szukanie po zakamarkach prawdy przegrywa z krzykiem tych, co ją znaleźli. Tworzy się tumult i ścisk myśli z nadzieją, że może tym razem. Zatrzymujemy świat a on i tak nie chce dać się złapać. Może te łapy są zbyt mało delikatne.
-
9. Coś się zmienia.
Człowiek pyta i odpowiada, odpowiada i opowiada. Wszędzie go pełno, ingeruje swoimi myślami w każdy zakamarek rzeczywistości. Gdyby nie „On” rzeczywistości by nie było, nie powinno być. Bo, po co nam ona, skoro jej nie rozumiemy. To czego nie rozumiemy odrzucamy, jakby to nie istniało. Takie małe uproszczenie. Tych uproszczeń jest więcej, one nam pomagają lepiej wszystko zrozumieć. Im więcej upraszczamy, tym więcej rozumiemy. Gdybyśmy nic nie rozumieli otaczałaby nas pustka – męcząca i dusząca. Tę pustkę musimy koniecznie czymś zapełnić, szybko byle czym. I mamy teorię. A co z tym, co niedostrzegalne, niewidoczne, co umknęło naszej uwadze? Ile tego jest? A ile, tego, co poza naszymi myślami, poza naszym rozumem? Bo za każdym razem okazuje się, że o czymś zapomnieliśmy, czegoś nie uwzględniliśmy.
-
8. Kiedy chleba jest pod dostatkiem - królują igrzyska.
Człowiek nie jest w stanie żyć w bezideowej pustce, on musi coś wymyśleć. Można rozważać brak idei, można domagać się porzucenia wszelkich idei jako ogranicznika wolności. Nie łudźmy się, że społeczeństwo porzuci idee, bo dotychczasowe się nie sprawdziły. Intelektualiści mogą stworzyć filozofię pozbawioną idei, opowieści. Mogą o tym mówić. Nie wierzę, żeby przeciętni ludzie potrafili tworzyć cokolwiek bez planowania. Każda myśl ma jakąś przesłankę i po to jest wypowiadana. Ta przesłanka to idea, opowieść. Odrzucenie tych wartości jest bardzo obce człowiekowi. Jest czymś sztucznym robionym wbrew naturze człowieka. Nie walczmy z naturą człowieka, bo on i tak powróci do tego, w czym żyje i po co żyje
-
7. Wiem, że mam rację.
Poszukujemy pewności i jednoznaczności tymczasem żyjemy w ciągłej niepewności, ciągłej wieloznaczności. Nikt nas nie pyta – my odpowiadamy, odpowiadamy ze strachem niemocy w oczach albo nadętą pewnością siebie. Sami ustalamy sobie wysokość poprzeczki, której nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. Wmawiamy sobie wiele rzeczy by usprawiedliwić swoją niemoc. Szukamy lekarstwa na nią. Tym lekarstwem są różne teorie.
-
6. Do racjonalistów.
... nie próbujcie swoim tokiem myślenia, swoim sposobem upraszczania myśli opisywać tych, których nie rozumiecie. Nie chciejcie opisywać tego, co w założeniach wymyka się Wam spod kontroli. Wasz schemat rozumowania do tego nie pasuje. On Wam wystarcza - Wasza sprawa. Ale dajcie innym możliwość wyboru. Obrona swoich racji poprzez dyskryminację przeciwnika jest nie na miarę czasów, w których chcemy żyć. Czy rzeczywistość jest tak prosta jak Wasze myślenie? Czy ono dobrze opisuje rzeczywistość? Mam obawy, że nie. Gorzej jestem niemal pewien, że nie. Przecież rzeczywistość nie musi się naginać do Waszego sposobu rozumowania, nie musi być mu posłuszna.
-
5.1 Is Schroedinger’s cat afraid of rottweilers?
To describe the reality we must climb the summit of human intellect; we must imagine something that has been in contradiction with human reasoning so far; believe in something that is beyond faith categories because it is too difficult to be understood. The misery of our intellect forces us to apply simplifications, which we treat as salvation. Contentment, boldness, disdain for humility is homage to stupidity, which strength is underestimated by those, who do not notice this stupidity. God, why do you take away people wits in the moments when they need it the most? And it is the most needed when people want to be right.
-
5. Czy kot Schroedingera boi się rottweilerów?
Żeby opisać rzeczywistość musimy wspiąć się na wyżyny ludzkiego intelektu, wyobrazić coś, co do tej pory kłóciło się ze zdrowym rozsądkiem, uwierzyć w coś, co nie mieści się w kategoriach wiary, bo jest dla nas za trudne do zrozumienia. Nędza naszego intelektu zmusza do stosowania uproszczeń, które traktujemy jak zbawienie. Zadowolenie, śmiałość, pogarda pokory to hołd głupoty, której siły nie docenia ten, kto jej nie zauważa. Boże dlaczego odbierasz ludziom rozum w momentach, kiedy jest on im najbardziej potrzebny. A jest on potrzebny najbardziej w momencie kiedy chcą mieć rację.
-
4. Ewolucjonizm – demonstracja siły czy próba przetrwania?
Czytając entuzjastów teorii ewolucji nie mogę powstrzymać się przed następującym stwierdzeniem – ale z góry przepraszam tych, którzy poczują się urażeni za to co za chwilę powiem: teoria ewolucji przy teorii względności jawi się nam jak bajka o „Czerwonym Kapturku”. Pokazuje skutek przekroczenia granicy pomiędzy nauką a fantazją aspirującą do miana nauki. Przecież - nie można, naprawdę – nie można! bezkrytycznie dopasowywać treści do szczęśliwego zakończenia.
-
3. Potęga i słabość wyobraźni.
Im mniej rozumiemy rzeczywistość tym więcej znajdujemy miejsca dla Boga. I tak oto Bóg rywalizuje z nauką o nasze dusze. Przy dzisiejszym stanie wiedzy Bóg nie powinien martwić się o swoją pozycję, bo zabrnęliśmy z nauką w ślepy zaułek, chociaż dzisiaj człowiek wątpliwości interpretuje na korzyść nauki. Boże - tyle Cię widzimy, poznajemy na ile pozwala nam na to nasza wyobraźnia; nasza indywidualna, i ta która jest charakterystyczna dla nas ludzi. Im wyobraźnia pełniejsza, tym Bóg jawi się prawdziwszy. Jest czymś w rodzaju kosmosu, wszechświata, może jest elementem tych rzeczy. Jest czymś ponad czasem, przestrzenią, a może nimi samymi. Czy bardziej rozpracowywać go intuicją, czy tylko rozumem? Czy starać się go zatrzymać w myślach, czy też myśli zamienić w słowa, godząc się na uproszczenia.
-
2. Geniusze zbrodni
Jak to się stało, że pojawili się przywódcy potrafiący stworzyć potężne machiny do uśmiercania stworzeń z krwi i kości podobnych do nich samych. Czy byli wcieleniem diabła? Co nimi kierowało? Skąd się wzięli? Może to kolejna pomyłka natury, tragiczna w skutkach mutacja, coś w rodzaju Frankensteina. Przecież nie działali w pojedynkę. W czym objawiał się ich geniusz? Czym różnili się od przeciętnych ludzi? Czy na te proste pytania padną kiedyś odpowiedzi? Na niektóre z nich będę starał się odpowiedzieć, ale sytuacji to nie zmieni. Wiem, że ludzie będą ginęli nadal - niewinni, smutni, przerażeni, ze zwierzęcym strachem w oczach... Dlaczego? Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego dochodzi do tak potwornych zbrodni, na tak masową skalę? Dlaczego ludzie dają się tak łatwo manipulować? Dlaczego tak im trudno zauważyć jak są wykorzystywani? Czy normalny, o przeciętnej wrażliwości człowiek może przejść nad tym do porządku dziennego ?
-
1. Einstein... i co dalej ?
Czy Nietzsche przewidywał odkrycia Einsteina? Czy też tylko intuicyjnie opisał to, do czego Einstein doszedł drogą matematycznych obliczeń. A może Einstein czytał Nietzschego? Pytań jest wiele, one dalej rozbudzają naszą wyobraźnię, rodząc następne... Co bardziej cenić: intuicję Nietschego czy też obliczenia Einsteina? Nietzsche działał i pisał w okresie, kiedy nauka osiągała swoje apogeum, kiedy uczeni mieli dopiąć ostatnie wzory i przeprowadzić decydujące doświadczenia rozwiązujące zagadkę rzeczywistości i wszechświata. On pierwszy zaważył, jak trudno jest zdefiniować otaczającą nas rzeczywistość. Postanowił więc wszystko ująć w bardziej ogólne ramy i stworzyć nową definicję, która uwzględniałaby zmieniającą się sytuację. Jak zatrzymać coś co wymyka się nam, ucieka przez palce, nie daje zapisać w logiczny sposób. Filozof jest o tyle w lepszej sytuacji, że wystarczy mu taki stan opisać, czyli pokazać, że brak definicji może być też definicją. Cała filozofia Nietzschego pełna jest odważnych stwierdzeń. Nie ze wszystkimi musimy się zgadzać.